Po pierwsze i najważniejsze, rozpiera mnie duma, mam cudownych Braci, najlepszych pod słońcem i księżycem, dziś zaś szczególne fanfary dla T., i gratulacje, i przesyłam milion uścisków do Dojczlandii. No, tyle prywaty na blogu ;) Kto ma wiedzieć o co chodzi, ten wie, a jak nie, to się dowie jeśli ma się dowiedzieć.
Poza tym to:
jeśli nie dostajecie przez całe wakacje depozytu należnego, a wszyscy znajomi i nieznajomi takowy depozyt otrzymali, oznacza to, że trzeba udać się do pana, który zachowuje się jakby był na proszkach, by usłyszeć, że och, widocznie utknął na poczcie, bo my wysłaliśmy dwa miesiące temu. aaa. chcę moje pieniądze.
jeśli natomiast bank zablokuje wam kartę.. to nie należy się dziwić (choć ja się zdziwiłam), gdy usłyszycie powód. ale najpierw dzwoni się na infolinię (nie chcę wiedzieć, ile za to zapłaciłam), jest tradycyjnie muzyczka poczekalniowa, poem tradycyjny komunikat "wszyscy nasi asystanci są obecnie zajęci", znowu muzyczka, wreszcie zgłasza się pani (na szczęście bardzo miła) i po podaniu miliona danych.. "och tak, zablokowaliśmy pani kartę, bo bank uznał pewne transakcje za podejrzane.. (ja-w myślach-cooooo jakie podejrzane transakcje-panika).. hm.. momencik, odblokuję pani kartę, jeśli je pani potwierdzi..". I teraz, uwaga, co było tak podejrzane. Funtów 9,49 za autobus z lotniska do centrum oraz 5 funtów za dobę internetu. Tak właśnie. I to był powód, żebym przez dwa dni żywiła się omletami i jogurtami (w sumie to i tak się tym ostatnio żywię, ale nieważne).
lecę, przyjechał tata Cathrine, i zaprasza nas wszystkie na kolację :) przemiło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz