wtorek, 10 sierpnia 2010

moja dusza się porusza. ciało notabene także, no ale, ta dusza. że hej.
i w środku. sama nie wiem. a poza tym to opalenizna, zmęczenie, i to chyba ten czas, gdy czuję, że czegoś (a nawet całkiem sporawo) się o sobie nauczyłam i dowiedziałam. fajnie tak. się-siebię poznawać. fajnie znaczy sensownie (się słuchało konfy i się zgadza). czasem trudno, czasem poboli, zaboli i zakłuje, ale ołweral gut.
krk razy dwa znów. i ten sen razy dwa. hm hm hm. i b. wreszcie nareszcie poznałam. ha.
najczęściej powtarzane przeze mnie zdanie pielgrzymkowe to chyba 'życie jest pełne niespodzianek'.
a w ogóle, to intencje to kurczę są. nicponie. to był największy surprise chyba. łał.

dużo do ogarnięcia.

ludzie są. ważni. relacje.

o, i jeszcze jedno 'łał'. kartkę dostałam. z nju jorku. super..

poniższe pociągowe. jeszcze na tynieckie rowery jadąc pstryknięte.




muzycznie to jakoś na ten wieczór 'low rising', które mi dziś kręci się w głowie dzień cały.

2 komentarze:

  1. nic nie rozumiem z tego co piszesz, ale cieszę się, że wszystko dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mi tez miło było poznać. pozdrawiam.b

    OdpowiedzUsuń