i w środku. sama nie wiem. a poza tym to opalenizna, zmęczenie, i to chyba ten czas, gdy czuję, że czegoś (a nawet całkiem sporawo) się o sobie nauczyłam i dowiedziałam. fajnie tak. się-siebię poznawać. fajnie znaczy sensownie (się słuchało konfy i się zgadza). czasem trudno, czasem poboli, zaboli i zakłuje, ale ołweral gut.
krk razy dwa znów. i ten sen razy dwa. hm hm hm. i b. wreszcie nareszcie poznałam. ha.
najczęściej powtarzane przeze mnie zdanie pielgrzymkowe to chyba 'życie jest pełne niespodzianek'.
a w ogóle, to intencje to kurczę są. nicponie. to był największy surprise chyba. łał.
dużo do ogarnięcia.
ludzie są. ważni. relacje.
o, i jeszcze jedno 'łał'. kartkę dostałam. z nju jorku. super..
poniższe pociągowe. jeszcze na tynieckie rowery jadąc pstryknięte.

muzycznie to jakoś na ten wieczór 'low rising', które mi dziś kręci się w głowie dzień cały.
nic nie rozumiem z tego co piszesz, ale cieszę się, że wszystko dobrze :)
OdpowiedzUsuńmi tez miło było poznać. pozdrawiam.b
OdpowiedzUsuń