piątek, 19 lutego 2010

Jest 22.oo. To byl intensywny dzien.
Rano mniejszym lub wiekszym pedem wskoczylam w metro i pojechalam na Victorie, miejsce mych sentymentow z roznych powodow, odebrac rodzicow Karoliny. Misja zakonczona sukcesem, odebralam, dostarczylam do hotelu, troche pokazalam, i na dodatek dostalam w podziekowaniu kabanosy. Mile.
Skoro juz mialam Day Travel Card, to czemu mialabym jej nie wykorzystac. dlatego przez 6 godzin [tak, 6 godzin] blakalam sie po Londynie, wsiadajac w metro gdzie mi nagle przyszlo do glowy i wysiadajac takze. Na nogach jeszcze wiecej przypadkowosci, a to mnie nazwa ulicy zaintrygowala, a to wystawa, a to widok.
150 niezlych zdjec, z tego kilkanascie naprawde dobrych.
Cieplo w sloncu. W cieniu jeszcze zimowo.
Hyde Park po raz pierwszy.
Tate Modern. Dziwna wystawa. Duzo zdjec. Odbicia.
Liverpool Street Market. Uwielbiam. Obsesja zdjec lustrzanych i z ukrycia.
Na koniec wyprawy zaskakujaca konwersacja z nieznajomym w metrze. "Are you a photographer?". Wow.

Tak sie dotlenilam, ze jak przyszlam, to nagle nastapil moment otumanienia kompletnego. I padlam. Przy delikatnie muzycznie kolyszacej najnowszej plycie Sade, padlam. Zawinelam sie w najmilszy na swiecie koc, i glowa doslownie wtopila mi sie w poduszke. Blogostan zostal przerwany naglym pukaniem, i pochwili moje prawe oko [lewe jakos nie chcialo sie otworzyc], ujrzalo J. Bylo milo i zabawnie, szczegolnie, ze jedno z pierwszych zdan, jakie w polprzytomnosci powiedzialam, brzmialo mniej wiecej "Omg, I think I have make up displaced on my face, sorry, wait" [tak, uzywajac tak nieadekwatnego slowa jak displaced:D]. Gdyby nie J., nie wyslalabym zdjecia na konkurs. "Ewa, this is an amazing photo, why dont you send it?". Skoro tak, to wyslalam. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Poza tym to zlosliwosc rzeczy martwych. Ja i technika to naprawde nie jest dobre polaczenie. To jest jak fatum. Nie ma internetu. Tylko ja. Dziala mi tylko skype, gg i strony internetowe nie. Wiec tylko blagam, zeby moj litewski kolega-to-be umial mi jutro pomoc i czas znalazl. Niefajnie, kiedy przygniata mnie masa pracy i nie moge sobie pozwolic na "nicnierobienie". A bardzo chcialam, ale nie nie nie. Zuo.

1 komentarz:

  1. chciałabym zobaczyć ten "displaced make up". ;) :P też dzisiaj sobie łaziłam po gdańsku robiąc foty. ale za dużo nie zrobiłam bo paskudie wieje i przez to strasznie zimno! :/ a, i chcę zobaczyć to foto na konkurs! :)

    OdpowiedzUsuń