Razowy makaron, pierś z kurczaka z czosnkiem, pomidorami, oliwkami i curry. Pyszny sos. Mała lampka wina. Cała operacja 'kuchnia' zajęła mi 15 minut wraz z posprzątaniem. Lubię gotować, lubię być w kuchni, czarować, smakować, zaskakiwać. Odpoczęłam przygotowując kolację. Po całym dniu na uczelni i zarwanej nocy (a obiecałam sobie chodzić spać o północy...2.3o to trochę za późno), znów biorę się do pracy.
Poza tym dalej podtrzymuję [to tautologia?], że feminizm jest zły. Po dzisiejszym wykładzie byłam skłonna zmienić zdanie i uznać, że pewien sposób feministycznego myślenia jest całkiem w porządku, że jest potrzebny i mądry. Niestety, po tutorialu stwierdziłam, że na chwilę zamydliło mi oczy. Oczywiście żartuję, nadal uważam, że to co usłyszałam na wykładzie i przeczytałam przygotowując się do niego było tego warte i nawet się mogę zgodzić częściowo, ale na tutorialu tylko wznosiłam oczy i wzdychałam w duszy. Bo jak słyszę bełkot (no przepraszam, ale naprawdę!) typu "pary homoseksualne mogą dać dziecku więcej miłości niż nieszczęśliwe małżeństwa heteroseksualne", "matka może jednocześnie być matką i ojcem, ojciec nie jest wcale potrzebny jako figura patriarchalna, to tylko społeczeństwo narzuca nam myślenie, że potrzbeujemy obojga rodziców", and so on.. naprawdę bzdury. I dziwnie się czułam, kiedy prawie wszyscy się tak zgadzali. Dla mnie to jest po prostu oszukiwanie siebie. Cóż.
nie wszyscy, którzy nie wiedzą, co tracą, zdają sobie z tego sprawę.
OdpowiedzUsuńczy to ma jakiś sens?
może sprawdzę rano... ;p