sobota, 3 października 2009

Cold Fever

Obejrzałam "Cold Fever", same świetne recenzje, że och i ach, na filmwebie oceniony jako "rewelacyjny", na okładce "stunning and amazing".. a mnie nie zachwycił. Nawet nie spodobał mi się na tyle, żebym specjalnie mogła polecić. Więc - nie polecam. Obejrzeć można, choć gdybym wiedziała - robiłabym w tym czasie coś innego. Jest może kilka scen wartych uwagi, ale jak to się mówi, "bez przesady".
I jeszcze tylko - dziwne wrażenie - oglądać islandzkie krajobrazy, wszechogarniającą i wszechobecną pustkę, wielkość i niewielkość, człowieka wobec takiego ogromu niepojętego, gdy siedzi się w Londynie, zwariowanym, tętniącym życiem, nieustannie pełnym, głośnym.. ale - w zupełnie różny sposób - także wielkim, wszech i niepojętym.

Today I stay in. Gombrich i "The Story of Art" do poduszki, i jeszcze bardzo bardzo mocna herbata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz